Zwierzaki

Wesoły energiczny pies szuka domu CIASTEK

Ciastek jest wesołym, pozytywnym psem, ma w sobie dużo energii i uwielbia się bawić. Pomimo tego, że był porzucony to zachował radość życia i jest spragniony miłości, uwagi i czułości. Ciastek to idealny towarzysz człowiek – lubi kontakt z ludźmi i szuka go, rozdaje buziaki.

Gdy Ciastek trafił pod naszą opiekę był wylękniony i bał się człowieka, teraz już mu minęło. Nie lubi jedynie brania na ręce.

Ciastek sięga przed kolana, waży ok. 13 kg. Ma 3 lata.

Pies jest zaszczepiony, wykastrowany i zaczopowany.

Chcemy znaleźć Ciastkowi dom najlepszy z możliwych, dlatego osoby zainteresowane adopcją będziemy prosili o wypełnienie ankiety adopcyjnej. Zastrzegamy sobie prawo wyboru domu. Nie decyduje kolejność zgłoszeń.

NIE WYDAJEMY PSÓW DO BUDY I NA ŁAŃCUCH !

Adoptując psa bierzemy na siebie odpowiedzialność za los żywego stworzenia na następne kilkanaście lat. Psa nigdy nie można porzucić. Żaden wyjazd, kłótnia w rodzinie, narodziny dziecka czy przeprowadzka nie zwalniają nas z człowieczeństwa.
Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej, zgoda na wizytę przed i po adopcyjną.KONTAKT: 503 812 771
piesnazakrecie@o2.pl

Zwierzaki

Wyżeł mix,aktywny,młody, przyjazny,duży pies ORION.ADOPCJA !

SZUKAMY DOBREGO DOMU DLA MŁODEGO,DUŻEGO PSA W TYPIE WYŻŁA !!!
ORION to duży, młody pies w typie wyżła, źle znosi pobyt w schronisku. Psy tej rasy są z reguły kontaktowe, śmiałe, podatne na szkolenie, aktywne, ciekawe świata, inteligentne, chętne do współpracy z człowiekiem.
ORION choć jest mieszańcem ma sporo cech charakterystycznych dla rasy. Na pewno nie jest typem kanapowca.
Psy młode wymagają sporej dawki aktywności i zajęcia.
Skazanie takiego psa na izolacje w kojcu to dla niego dramat.
Jesteś aktywny ? Poszukujesz kompana do joggingu czy długich spacerów, ORION to pies dla Ciebie.
Zadzwoń , porozmawiamy, opowiem Ci o nim więcej.
Kontakt w sprawie adopcji psiaka:
501334187
Na smsy nie odpowiadamy.
Zanim zdecydujesz się na adopcję, dobrze przemyśl swoją decyzję. Nie zapominaj, że posiadanie zwierzęcia to przyjemność, ale też obowiązki i odpowiedzialność za jego bezpieczeństwo przez długie lata.KONTAKT: Kontakt w sprawie adopcji psiaka:
501334187

Zwierzęta

TL;DR – na tagu #nakarmpsa…

TL;DR – na tagu #nakarmpsa będe codziennie przypominał o wejściu na apke OLX i nakarmieniu psiaka.

Info:

pokaż spoiler Mireczki i Mirabelki – OLX organizuje akcje, w której za klikanie, można nakarmić psiaki, w poprzedniej edycji zostało nakarmionych 100 psiaków – może warto pobić ten rekord?
Według deklaracji – za każdego nakarmionego psa, OLX wyśle do schroniska 20 kg karmy. – to powinno wystarczyć na miesiąc/dwa – was to nic nie kosztuje, a możecie pomóc róznym psiakom. Z tego też powodu uruchamiam tag #nakarmpsa na którym codziennie będe publikować post przypominający – żebyście sami nie musieli o tym pamiętać.
Co trzeba zrobić?
1. Wejdź na aplikacje OLX,
2. Kliknij w baner akcji, (będzie wyświetlany jako pierwsza oferta)
3. Wybierz psa, którego chcesz karmić,
4. Nakarm przez kliknięcie w przycisk!
Akcja będzie trwać od godziny 10.00 dnia 9 grudnia do godziny 12.00 dnia 18 grudnia 2019 roku.
Codziennie można zagłosować tylko raz
Schroniska objęte akcją znajdują się w Koninie i Raciborzu
Żeby nakarmić jednego psiaka, potrzebne jest 10.000 kliknięć!

pokaż spoiler #pomagajzwykopem #olx #niewiemjaktootagowac #zwierzaczki #zwierzeta #smiesznypiesek

Zwierzęta

#dzicyzapylacze Zakładając…

#dzicyzapylacze
Zakładając konto na Facebooku dla swojego bloga, założyłam również dla siebie 🙂 Śledząc tam wpisy w grupach pomagających pszczołom, nabrałam pewnych wątpliwości co do słuszności pewnych działań ekologicznych. O tym dzisiejszy wpis.

Poniżej cały artykuł.
Jeżeli ktoś chce obejrzeć z ilustracjami, to zapraszam tu: http://dzicyzapylacze.pl/bomby-nasienne-oraz-ogrodnictwo-partyzanckie/

BOMBY NASIENNE ORAZ OGRODNICTWO PARTYZANCKIE

Cieszy mnie, gdy słyszę o akcjach zakładania nowych łąk dla pszczół. To dobry znak, że dzieje się coś w kierunku pomocy dzikich zapylaczom. Jednak w dzisiejszym artykule chciałabym podzielić się swoimi wątpliwościami na temat dwóch form działań noszących miano „ekologicznych”.

Ostatnio w Polsce modny jest pochodzący z Ameryki ruch Guerilla Gardening, czyli ogrodnictwo partyzanckie. Zwolennicy przywracają świetność nieużytkom, zaniedbanym trawnikom, terenom ruderalnym poprzez sadzenie kwiatów i warzyw. Wybierają miejsca opuszczone i zaniedbane, niebędące własnością prywatną. Robią to bez oficjalnych pozwoleń.

Innym typem działań są tzw. bomby nasienne (ang. seed ball, niem. Samenbombe), czyli kulki składające się z mieszanki nasion zawiniętych w glinę. Ten typ działań promują różne organizacje ekologiczne. Bomby takie rzuca się na tereny, które w ocenie „partyzanta” potrzebują pomocy, a także w miejsca, do których dostęp jest ograniczony. Brzmi super! Ale czy na pewno?

Dlaczego uważam, że to jest złe?

Cały czas opowiadam o tym, że należy tworzyć bazę pokarmową dla pszczół, sadzić kwiaty, siać dzikie rośliny a tu marudzę na ogrodniczą partyzantkę?

Przyznaję, że idea ogrodnictwa partyzanckiego jest szczytna, jednak równocześnie bywa krótkowzroczna. Bomba nasienna rzucona na tereny poprzemysłowe, stare żwirownie czy inne nieużytki może mieć katastrofalne skutki. Wymienione przeze mnie tereny z punktu widzenia ochrony przyrody mogą stanowić olbrzymią wartość. Pozornie nieużywane ugory często oferują rzadkim zwierzętom idealne warunki środowiskowe. Bywa, że ogrodzone niedostępnym płotem nieużytki stanowią enklawę dla zwierząt. Wtedy przerzucone przez płot bomby mogą stać się puszką puszką Pandory.

Bomb nasiennych nie tworzą entomolodzy czy botanicy. Tworzą je najczęściej amatorzy. Dlatego może zdarzyć się, że w skład bomby wejdą rośliny obce lub inwazyjne. Przykładem tutaj może być chociażby nawłoć (gatunek bardzo inwazyjny), która często uważana jest za gatunek rodzimy. W skansenach archeologicznych, wioskach słowiańskich niejednokrotnie widziałam ją wśród suszonych ziół podwieszonych pod powałą.

Niepokojąca może być więc nie tylko nieznajomość składu mieszanek nasiennych, ale też ich wpływ na środowisko. Wypierając gatunki roślin znajdujące się już na danym terenie, zmienia się skład nie tylko flory, ale i fauny. Owady często związane są przecież z określonymi roślinami! Formy ogrodowe maków czy chabrów mogą mieszać się z dzikimi, wypierając te naturalne ze środowiska. Nie dość, że obniżają bioróżnorodność, to często nie mają żadnej wartości pokarmowej dla pszczół. Niewłaściwie dobrany skład nasienny bomby może przynieść więc katastrofalne skutki.

Należy też pamiętać, że pszczoły ziemne oprócz bazy pokarmowej potrzebują jeszcze miejsca do gniazdowania, więc zazielenianie każdego skrawka gołej ziemi też nie jest działaniem właściwym.

Czy uważam te ruchy za bezwartościowe?

Myślę, że – prowadzone z głową – są świetnymi inicjatywami. I chociaż burzy to całą frajdę z partyzanctwa, niezbędna jest współpraca zwolenników ruchu z pracownikami Urzędu Miasta, ekspertami lub organizacjami, które mogą wskazać zdegradowane miejsca potrzebujące działań. Opieranie się na opinii przypadkowych działaczy ekologicznych niestety często bywa złudne. Pięknym działaniem mogłoby być odzyskiwanie terenów opanowanych przez rośliny inwazyjne, jak np. nawłoć czy rdestowiec. Wycinając je i zastępując rodzimą roślinnością zrobimy coś dobrego. Polecam stronę, gdzie znajdziecie listę gatunków inwazyjnych w Polsce: http://www.iop.krakow.pl/ias/gatunki/rodzaj-organizmu

Zanim rzuci się bombę czy przekopie samodzielnie kawałek nieużytku, warto potwierdzić, czy swoim działaniem nie skazujemy na śmierć jakichś gatunków zwierząt.

Każdy działacz ekologiczny powinien pamiętać, że „dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane”. Cały czas powtarzam sobie, że należy wciąż mieć wątpliwości i nie przyjmować wszystkiego za pewnik, bo gdy człowiek ma wątpliwości – zaczyna myśleć wielopłaszczyznowo i perspektywicznie. Oby ta myśl towarzyszyła mi i Wam zawsze.

———————–
———————–
I na koniec coś w zupełnie innym temacie.
Super, że popularyzujecie tematykę dzikich pszczół kopiując moje teksty i zamieszczając je na Facebooku. Jednak spotkałam się z sytuacją zamieszczania moich zdjęć i ucinania napisanej na niej nazwy strony (jest to dla mnie niezrozumiałe – zrozumiałabym brak podanego źródła, ale celowe usuwanie znaku wodnego ze zdjęcia?).
Zdjęcia podpisuję, bo są one efektem moich wielogodzinnych wyczekiwań przy dziurce w ziemi czy kwiatku, nierzadko w niewygodnej pozycji i upalnym słońcu (wszak pszczoły to dzieci słońca). Strona, którą prowadzę pozbawiona jest reklam, nikt mi nie płaci za robienie, zamieszczanie tych zdjęć, pisanie artykułów, budowanie pomocy gniazdowych, kupowanie zagranicznej naukowej literatury, która kosztuje majątek, amortyzację i zakup sprzętu foto. Moje działania kosztują mnie również mnóstwo czasu. Praca pszczół dzikich nie jest policzalna, tak jak miodnej, więc pszczoły liczyć muszą na fanatycznych wolontariuszy, którym się zechce poświęcić za darmo swój czas. Jestem jednym z nich.

pokaż spoiler #zwierzeta #owady #przyroda #ciekawostki #ekologia #pszczoly #pszczelarstwo #rosliny #natura